MPK News
Z pasją o komunikacji!

W ostatnich dniach jesteśmy świadkami wielu artykułów na temat firmy Protram, w których cytowane są wypowiedzi prezesa.

We wszystkich przewija się motyw tego, że to MPK Wrocław przestało zapewniać firmie duże zamówienia i ze względu na ich brak obecnie Protram ogłasza upadłość.

Przypomnijmy, że spółka pracownicza Remonty i Modernizacja Tramwajów Protram Wrocław Sp. z o.o. została wydzielona w 1999 roku z Zakładów Napraw Tramwajów MPK Wrocław.

Zaglądając w przeszłość możemy zauważyć kilka podstawowych błędów. Na samym początku działanie firmy polegało na realizacji zamówień od MPK Wrocław. Nie należy tu jednak zapominać, że jest to prywatna firma, której zapewniono dobry start, ale we właściwy sposób tego nie wykorzystano, aby się usamodzielnić. Zyski z modernizacji i budowy tramwajów nie zostały w żaden sposób zainwestowane w przyszłościowy rozwój działalności. Powinno się myśleć w realny sposób o stworzeniu tramwaju całkowicie nowego i odpowiadającego nowoczesnym standardom, a nie liczyć na to, że konstrukcja typu 105 nigdy nie umrze, a MPK Wrocław będzie wiecznym kontrahentem. Miejski przewoźnik nie miał żadnego obowiązku, żeby wspierać tą firmę. Nie należy zapominać także o tym, że Protram bardzo się cenił i jego usługi nie należały do najtańszych. Niestety nie szło to w parze z dobrą jakością wykonania.

Świadkowie donoszą, że w ciągu ostatnich trudnych finansowo dni doszło do nieciekawego zdarzenia. Firma sprzedała zabytkowe nastawniki, miedziane styki, osie do wagonu Maximum i lorę #7086 odkupioną kiedyś od MPK. Warto nadmienić, że pomimo chęci kupna tego sprzętu przez miłośników z Wrocławia celem zachowania go do przyszłych remontów sprzedano to kolekcjonerowi z jednej z podwarszawskich miejscowości. Z tego wynika, że firma która mówi o wspieraniu lokalnych przedsiębiorstw sama nie pomaga miejscowym pasjonatom, którzy w ostatnim czasie byli jej głównym źródłem utrzymania. Przecież to właśnie Protram prowadził remont stodwójki, tramwaju typu Maximum, Mikołaja, Strachotka i wykonywał inne naprawy przy zabytkowych wagonach.

Od jednego z pracowników firmy dowiedzieliśmy się, z zabytkowych wagonów, które kiedyś wstawiono do hali zajezdni przy ulicy Legnickiej w krótkim czasie znikały najcenniejsze części. Niektóre z tych elementów użyto podczas remontu "Baby Jagi" i "Juliusza".

Miłośnicy mają też kolejny problem. Mówią, że Protram chce, aby zabytkowe wagony opuściły jedną z hal, na którą trafiły po zamknięciu zajezdni Dąbie. Gdzie znajdą schronienie?


Jeśli kolejny obiekt zostanie przekształcony w inny niż zabytkowa zajezdnia tramwajowa, nie będzie nigdzie miejsca dla historycznych pojazdów. Obecne niezbyt przychylne podejście władz miasta do zabytków stawia w złym świetle ich przyszłość. Są one przerzucane z kąta w kąt i nie mają pewnego schronienia - mówi Radosław Janczak z Klubu Miłośników Transportu Zbiorowego przy Towarzystwie Miłośników Wrocławia.


Według nieoficjalnych informacji od pracownika spółki w piątek (04.03.2016 r.) firma Protram ma ogłosić upadłość, a pracownicy dostali już zwolnienia bez okresu wypowiedzenia.