MPK News
Z pasją o komunikacji!

Każdy kiedyś jechał wrocławską komunikacją miejską – z pracy, do domu, na uczelnię, w interesach, bo zepsuł się samochód, bo zbyt zimno na rower.

Mieszkając na stałe w mieście nie do końca zdajemy sobie sprawę, że podróż tramwajem czy autobusem to nie dla każdego rzecz łatwa i oczywista. Dla wrocławianina znającego centrum miasta oczywistym jest, że po Niedźwiedziej pojawi się Małopanewska lub Zachodnia, że od Świdnickiej tylko dwie minuty jazdy na Galerię Dominikańską. Dla turystów i gości Wrocławia to już tak banalne nie jest.

Z pomocną ręką wychodzi nam wtedy system informacji audiowizualnej na przystankach oraz w pojazdach – rozkłady jazdy, listy przystanków, zapowiedzi głosowe następnego przystanku, tablice kierunkowe tramwajów i autobusów, dynamiczne rozkłady jazdy współpracujące z systemem ITS. Brzmi intrygująco. Czy wszystko w naszym mieście działa jednak bez zarzutu?

  1. Rozkłady jazdy

Nie możemy narzekać. Rozkłady są całkiem czytelne, ale… Ilu potencjalnych pasażerów oglądających rozkłady jazdy wrocławskiej komunikacji jest w stanie określić co oznaczają białe i żółte kartki, na których są drukowane? Na przystankach na próżno szukać jakiejkolwiek informacji czy legendy kolorów.

Rozkład wydrukowany ma żółtym tle oznacza, że dana linia porusza się trasą zmienioną, niektóre przystanki trasy stałej są zatem pomijane na rzecz nowych, dawniej na trasie się nieznajdujących. Moim zdaniem wystarczyłby wytłuszczony komunikat obok numeru linii – ZMIANA TRASY. Niedawno rozpoczęto informowanie pasażerów o takich zmianach na tablicach kierunkowych pojazdów. Czy w sposób zrozumiały?

  1. Oznaczenia przystanków

Sprawa nie jest warta dyskusji gdy przystanek o danej nazwie jest tylko jeden (np. na drodze jednokierunkowej) lub są dwa – umieszczone po przeciwnych stronach ulicy. W ostateczności można podejść do dwóch i sprawdzić na których zatrzyma się pojazd poruszający się w interesującym nas kierunku. Co jednak w przypadku, gdy przystanków o identycznej nazwie jest… 7?

Przykład: przystanek Galeria Dominikańska. Nazwę tę noszą dwa przystanki tramwajowe dla kierunków Rynek/Legnicka oraz Księże Małe/Plac Grunwaldzki, dwa przystanki tramwajowe – odpowiednio kierunek Hala Targowa/Plac Bema oraz Dworzec Główny PKP, przystanek autobusowy przy budynku PZU, przystanek przy nowo budowanym biurowcu przy ulicy Piotra Skargi oraz głęboko ukryte przed światem przystanki znajdujące się przy właściwym Placu Dominikańskim na tyłach Galerii Dominikańskiej. Prostym rachunkiem mamy ich siedem – każdy o takiej samej nazwie.

Postawmy się teraz w roli osoby, która, dojeżdżając spod Wrocławia autobusem 900L chce się przesiąść do autobusu linii D. Formalnie przesiada się na przystanku od tej samej nazwie. Nawet jeśli dokopie się do numeru słupka przystanku to czy jest on na tyle dobrze eksponowany i łatwy do zapamiętania aby jakkolwiek ułatwił poruszanie się po tym obszernym powierzchniowo węźle komunikacyjnym?

Jak rozwiązała to Warszawa? Po prostu ponumerowała wszystkie przystanki, nawet, jeśli tę samą nazwę noszą tylko dwa słupki. Zamiast poruszania się jak dziecko we mgle z rozkładu dowiedzielibyśmy się, że wysiadamy przy Galerii Dominikańskiej 1 i szukamy przesiadki na przystanku Galeria Dominikańska 4. Numerację przystanków bardzo dobrze zaimplementował portal jakdojade.pl.

Proste, niezwykle funkcjonalne i przy okazji tanie w realizacji.

PS. Ostatnio tablice ITS na przystankach nakłaniały pasażerów do skorzystania z przystanku nr XXXXX z okazji wypadku tramwajowego i objazdów. Przypomnijcie sobie raz jeszcze czcionkę, którą wypisane są numery przystanku na znakach i sami odpowiedzcie sobie czy komunikat ten jest czytelny.

  1. Nazwy przystanków

Niedawno Wrocław stracił Eurekę – zmiana pojawiła się bez zapowiedzi, po prostu pewnego pięknego ranka przystanki przybrały nazwę Wzgórze Partyzantów. Co do samej zmiany – dlaczego nie, podejrzewam, że Wzgórze jest dużo bardziej rozpoznawalne i kojarzone z konkretnym miejscem niż Eureka. Mieszkam w tych okolicach od dwóch lat i do dzisiaj, szczerze mówiąc, nie wiem czym jest/była Eureka. Uznajmy jednak, że jest ignorantem. Problem leży w widocznym braku konsekwencji w nazewnictwie przystanków. Urząd Miejski zmianę tłumaczył niechęcią do stosowania formuły komercyjnej (podobno dlatego nie mamy przystanku „Sky Tower” tylko „Wielka”). Należy tu dostrzec pewną nakreślaną przez mnie niekonsekwencję – nadal funkcjonują przecież nazwy DH Astra, C.H. Korona czy chociażby Galeria Dominikańska! W opozycji do tego stoi właśnie Wielka (zamiast „Sky Tower”), Niedźwiedzia (zamiast „Magnolia Park”) czy Plac Grunwaldzki (zamiast… no właśnie: „Pasaż Grunwaldzki”?  Czy może „Rondo Reagana”? – takimi przecież znakami skrzyżowanie jest oznaczone). To co w końcu? Korzystamy z nazw komercyjnych czy rezygnujemy z nich całkowicie?

Miasto dąży do tego, żeby zachęcić pasażerów do korzystania z komunikacji kolejowej jako dopełnienie komunikacji miejskiej. Stąd też pewnie chęć do nazywania przystanków w pobliżu stacji/przystanków kolejowych dopiskiem „Stacja kolejowa”. Czy nie byłoby czytelniej i bardziej klarownie gdyby przystanki zawierały też nazwę tej stacji?

O ile w przypadku przystanków Popowice (Stacja kolejowa), Osobowice (Stacja kolejowa) sprawa jest prosta – mamy do czynienia ze stacjami Wrocław Popowice, Wrocław Osobowice itp. to już w przypadku słupków Zachodnia (Stacja kolejowa), Trzmielowicka (Stacja kolejowa), Rubczaka (Stacja kolejowa) tak klarownie nie jest. Co ciekawe – dwa ostatnie przystanki dotyczą tej samej stacji – Wrocław Leśnica. Bez mapy pod ręką lub dobrze działającego GPSa domyślenie się, że jesteśmy przy stacji w Leśnicy jest trudne. A gdyby tak nazywać je konsekwentnie wg. schematu „Zachodnia (stacja Wrocław Mikołajów)”, „Trzmielowicka (stacja Wrocław Leśnica)”?

Nie są to zapewne problemy spędzające sen z powiek osób korzystających z wrocławskich tramwajów i autobusów, warto jednak zauważyć, że można bardzo szybko i małym nakładem sił udoskonalić wrocławską komunikację zbiorową.

Ciąg dalszy już wkrótce w drugiej części artykułu.