Z pasją o komunikacji!

Pod zabawnym (lub dość nietypowym, co kto woli) tytułem kryje się ocena wrocławskiej komunikacji miejskiej z punktu widzenia, jakże by inaczej, osoby niewidomej.

 Miałem ogromną przyjemność gościć we Wrocławiu, mojego przyjaciela. Paweł jest osobą niewidomą i na co dzień korzysta z usług warszawskiej komunikacji zbiorowej. Po Wrocławiu poruszaliśmy się głównie tramwajami, choć mieliśmy okazję przetestować autobusy. A więc zapraszamy (Ja i Paweł) do lektury!

 

Mówi się, że demokracja to rządy większości z poszanowaniem praw mniejszości, ale co to tak naprawdę oznacza? I czy sprowadza się wyłącznie do sfery politycznej? Przecież większość z nas podziela przekonanie, że żyjemy w demokracji, zatem nie może się ona ograniczać jedynie do funkcjonowania legalnej opozycji w ramach Parlamentu, lecz dotyczyć przede wszystkim życia społecznego – tego co otacza nas na co dzień, co wzrusza nas podczas oglądania serwisów informacyjnych, wkurza w urzędzie czy zastanawia na wystawie w galerii sztuki… Możemy szczycić się mianem demokracji nie tylko ze względu na wolne wybory, ale także na to, iż nie tylko przeciętna Polka i przeciętny Polak – biali, zdrowi, posiadający średnio 1,3 dziecka i zarabiający średnią krajową, mogą w pełni funkcjonować w życiu publicznym. Coraz częściej spotykamy się przecież poza domem z odmiennościami. Bywają one kulturowe, językowe, etniczne lub religijne, ja jednak chciałbym się skupić na tych wynikających z, jak to się ładnie mówi, odmiennej sprawności.

Jestem osobą niewidomą. Wrzucam tą informację na początek, paradoksalnie po to aby pokazać, iż w moim życiu nie odgrywa podstawowej roli. Staram się bowiem żyć aktywnie, jak większość otaczających mnie bliźnich. Mam swoje pasje, wśród których sporą rolę odgrywają podróże, zarówno te zagraniczne jak i bliższe, krajowe. W jeden z ostatnich weekendów, korzystając z uprzejmości kolegi Wrocławianina postanowiłem opuścić rodzimą Warszawę aby zwiedzić malowniczą stolicę Dolnego Śląska. Z lekkim zdziwieniem przyjąłem informację, że legendarna ulica Ćwiartki ¾ prawdopodobnie nie istnieje, lecz gród nad Odrą zrekompensował mi ten brak po wielekroć.

Oczywiście nie zamierzam mieszkańcom miasta opisywać teraz jego atrakcji turystycznych. Jako przedstawiciel mniejszości społecznej chciałem jednak zwrócić uwagę na kilka kwestii, które często pewnie umykają uwadze, zwłaszcza jeśli ma się obie sprawne ręce i nogi plus parę bystrych, modrych oczu… Cóż, domyślam się, że często umykają także rodowitym, niepełnosprawnym Wrocławiakom, a moją uwagę zwróciły poprzez pewien kontrast z warunkami, w jakich poruszam się po własnym mieście na co dzień. Słowem, pragnę podzielić się refleksją o różnicach w korzystaniu ze środków wrocławskiej i warszawskiej komunikacji miejskiej.

Swoją przygodę zacząłem od tramwajów, ale dane mi było korzystać także z autobusów, poruszając się trasą między popularnymi punktami miasta jak Dworzec Główny, Stadion Miejski przy alei Śląska, ZOO z jego niezapomnianym Afrykarium, Ostrów Tumski i last but not least, wspaniały staromiejski rynek.

 

Pozwolę sobie zacząć od plusów:

-  Po raz pierwszy zetknąłem się z obsługą ruchu tramwajowego i autobusowego przez jeden punkt przystankowy. Nie orientuję się na ile takie rozwiązanie jest popularne w innych polskich miastach, ale ewidentnie warto je promować. Często przecież do żądanej przez nas destynacji wiedzie kilka tras, a w szczycie ruchu ulicznego niekiedy nawet osobom pełnosprawnym nie jest łatwo ruszać do biegu, jeśli jako pierwszy pojawi się na widnokręgu pojazd szynowy, a one akurat źle zgadły i sterczały w oczekiwaniu na autobus. Łatwo się domyślić, że jest to szczególnie trudne dla pasażerów o obniżonej mobilności, na wózku czy o kulach. Niewidomy w takiej sytuacji mógłby nawet nie zauważyć tego co dzieje się na innym przystanku.

- Pozytywnie zaskoczyła mnie częstotliwość występowania informacji głosowej na zewnątrz pojazdu. W stolicy jest to rzadkością, nawet w środkach transportu, w których wewnętrzne komunikaty o przystankach funkcjonują bez zarzutu. Informacja o linii i kierunku jazdy emitowana na zewnątrz daje większe poczucie niezależności, zwalnia z konieczności pytania przypadkowych przechodniów, których wszak może akurat nie być w pobliżu, lub zapuszczania żurawia do wewnątrz pojazdu. Ale żeby nie było tak słodko, w mieście Pomarańczowej Alternatywy spotkałem się też z przypadkami ciszy na zewnątrz, podczas gdy w środku wybrzmiewało sobie radosne ding-dong. Zastanawia mnie też, czy nie dałoby się usprawnić systemu tak aby informacje typu: "linia ***, kierunek ***" oraz "następny przystanek – Chociebuska" były puszczane równocześnie? Wówczas ta pierwsza dotarłaby do czekającego na autobus na dłużej przed tym, zanim zaczną zamykać się drzwi. Zapewniam, że wówczas niewidomym wsiadałoby się znacznie bardziej komfortowo, a przede wszystkim, bez pośpiechu.

- Uzupełniając poprzedni punkt muszę stwierdzić, że kolejną przewagą komunikacji wrocławskiej nad warszawską jest zamontowanie systemu informacji głosowej w wielu pojazdach starego typu (Konstal 105NWr - przyp red.). Podobno istnieją jeszcze takie staruszki, w których się jej nie uświadczy, ale podczas swojego pobytu nimi nie podróżowałem. W moim rodzinnym mieście, być może z uwagi na większą liczbę taboru, podobny brak zdarza się częściej.

- Z zadowoleniem przyjąłem występowanie wytłoczonych pismem braille’a liter określających użycie konkretnego przycisku w tramwajach i autobusach. Tego, że akurat wypukłe "s" oznacza "stop" łatwo się domyślić i od razu robi się jasność – niewidomy wie, że tym guzikiem nie przywołuje się stewardessy… Może warto jednak pomyśleć aby podobne udogodnienia zamieścić także w starszych środkach transportu? Wystarczy zamówić odpowiednią ilość braillowskich plakietek i upiększyć nimi gołe przyciski za pomocą mocnego kleju.

- Godne odnotowania jest również, iż we wrocławskich autobusach nie otwiera się drzwi od zewnątrz za pomocą guzika (tzw. ciepły guzik - przyp. red.), co stanowi notorię w stolicy. O ile bez wzroku łatwo jest odnaleźć takowy wewnątrz, ponieważ zwykle jest domyślnie ulokowany na pionowym słupku tuż przy wejściu, o tyle widzący inaczej może mieć problem ze znalezieniem go kiedy podchodzi do pojazdu zatrzymującego się właśnie na przystanku. Nie wiadomo przecież w którym punkcie akurat stanie, a macanie boku autobusu po pierwsze zabiera czas, a po drugie brudzi rękę i zostawia ślady paluchów na karoserii…

- Ostatnia przewaga nie dotyczy bezpośrednio osób niepełnosprawnych, uznałem jednak, iż warto pochwalić za nią Wrocław. Jeżdżąc po mieście z widzącym kolegą wychwyciłem, że często wiedział on za ile minut pojawi się oczekiwany przez nas środek lokomocji, dzięki rozmieszczonym dość często tablicom LED. Z własnego doświadczenia w Warszawie mogę zgadnąć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że podobne udogodnienie zdarza się znacznie rzadziej, szczególnie poza centrum.

 

To może wreszcie kilka minusów?

- Zbyt mało jest wśród tramwajów jednostek w pełni niskopodłogowych. Wiele starszych, zmodernizowanych pojazdów (Paweł miał na myśli pojazdy typu Beta, 205WrAs - przyp. red.) posiada wejścia bez schodków jedynie w części, zatem teoretycznie matka z dzieckiem w wózku, osoba o obniżonej motoryce a nawet żądny komfortu niewidomy może bez problemu z niego skorzystać. Zadajmy sobie jednak pytanie, czy jest to łatwe kiedy przypadek sprawi, że tramwaj zatrzyma się tak, iż w tłumie ludzi będą musieli do niskiej podłogi przebijać się kilkadziesiąt metrów, zamiast skorzystać z drzwi tuż obok?

- Mimo częstej obecności zapowiedzi głosowych, warto zwracać uwagę na jakość stosowanych głośników, odpowiadając sobie na pytanie czy jednakowo dobrze oddają wysokie i niskie tony oraz nie trzeszczą przy zwiększeniu głośności. Ponadto pod rozwagę wrocławskiego MPK chciałbym poddać fakt, że szczególnie przy dużej ilości pasażerów, w hałasie godzin szczytu, lepiej rozchodzi się i dociera do odbiorcy wyższy z reguły głos damski. Niższy, męski bywa częściej przytłumiany i zniekształcany. Warto także uczulić osoby odpowiedzialne aby komunikaty były emitowane z odpowiednią głośnością, co bywa bolączką także w stolicy.

- Korzystając z usług stołecznego ZTM kilka razy zetknąłem się z dodatkowymi komunikatami głosowymi, emitowanymi po informacji o nazwie bieżącego i kolejnego przystanku. Nie pojawiają się one często, lecz myślę, iż stanowią bardzo dobrą praktykę. Pasażerowie z dysfunkcją wzroku mogą się dzięki nim dowiedzieć np. o planowanej zmianie taryf biletowych w odniesieniu do przysługujących im ulg. Uważam, że warto uelastyczniać system aby na bieżąco wprowadzać więcej tego typu informacji, choćby o czasowych zmianach trasy przejazdu. Doszły mnie słuchy, iż we Wrocławiu tego rodzaju nagrania nie powstają i zastanawiam się, czy ta kwestia była kiedykolwiek rozważana. Może warto ułatwić życie tym pasażerom, dla których drukowane lub wyświetlane ogłoszenie pisemne nie jest przyswajalne?

- jako facet, któremu natura nie poskąpiła wzrostu, w odróżnieniu od wzroku muszę poskarżyć się na stłuczenie czaszki, które groziło mi w niektórych tramwajach starszego typu (znowu Konstal - przyp. red.). Kto, u licha, rozmieścił uchwyty metalowe wzdłuż zewnętrznej osi siedzeń tak nisko? Kiedy się ich nie widzi, bardzo łatwo przydzwonić o nie twarzoczaszką, czego nikomu nie życzę…

- W Warszawie nie spotkałem się ze środkiem komunikacji, w którym przed zamknięciem drzwi nie rozlegałby się ostrzegawczo dzwonek lub inny dzwonkopodobny dźwięk. We Wrocławiu niestety podobny problem występuje, zauważyłem go w starszych tramwajach i starszych autobusach i wierzę, że nie tylko tym, którzy zamykania obu skrzydeł wejścia nie widzą, zdarzyło się już zostać zgniecionym w serdecznym uścisku made by MPK. Czy nie warto tego zmienić i ściskać się tylko dobrowolnie?

- Któż z nas nie korzysta z przywilejów, jeśli są one dostępne? Ja korzystam czasem z miejsc siedzących dla osób niepełnosprawnych, szczególnie na dłuższych trasach. Być może niekiedy mylę je z siedzeniami dla kobiet w ciąży i matek z dziećmi, na szczęście jednak społeczeństwo jest zwykle wyrozumiałe… Mnie i mi podobnym byłoby łatwiej dojść z odnalezieniem się do ładu, gdyby w różnych typach pojazdów zestandaryzowano rozmieszczenie tego typu foteli. Wówczas wchodząc do wewnątrz nie musiałbym się już zastanawiać, czy zwrócić się w lewo, czy w prawo, aby ulżyć sobie i z wrednym uśmiechem poinformować: "przepraszam, ale mam karnet na to miejsce…".

 

Podsumowując, osobom niepełnosprawnym praktycznie z roku na rok łatwiej jest poruszać się w przestrzeni miejskiej. Dzieje się tak dzięki staraniu wielu jednostek i instytucji - przedsiębiorstw komunikacyjnych, zarządów dróg, władz miejskich i innych. Niektóre usprawnienia następują w skutek prac modernizacyjnych, inwestycji i nakładów finansowych. Inne wymagają tylko i aż troski i uwagi konkretnych osób, zależą tak naprawdę od każdego z nas. Wystarczy czasem, że osoby pełnosprawne zwrócą uwagę kierowcy na działające nieprawidłowo urządzenie, a sam kierowca, kończąc swój dyżur zgłosi to gdzie trzeba. Odpowiednie postawy obywatelskie wśród mieszkańców wyrabiają się stopniowo i latami, właściwe sposoby zachowania wśród pracowników można wykształcić szybciej, ot choćby na odprawach czy szkoleniach. Warto również czasem zaczerpnąć z bogatego doświadczenia organizacji pozarządowych.

Wrocławska komunikacja z punktu widzenia osoby niewidomej zasługuje na pochwałę mimo mankamentów. Dalszym przemianom niech patronuje MPK oraz sympatyczny krasnal latarnik przemierzający stolicę Dolnego Śląska na dachu jednego z tramwajów.

Paweł Wrzesień - mieszkaniec warszawskiej Pragi-Południe, ukończył nauki polityczne na UW, na co dzień jeździ autobusami.

 

Jak mogliście przeczytać, Paweł zauważył wiele pozytywnych cech jak i negatywnych. Sam chciałbym się odnieść jeszcze do negatywów. Po wprowadzeniu "nowego głosu MPK" problem z cichymi zapowiedziami został znacznie zmniejszony. Zdarzają się przypadki gdy zapowiedzi są ściszone do poziomu, który uniemożliwia zrozumienie czegokolwiek. Najgorzej jest z zaniedbanym systemem nagłośnieniowym w pojazdach. Nie ma osób, które mogłyby to sprawdzać i naprawiać. Paweł zauważył problem z zapowiedziami zewnętrznymi. Odtwarzają się one bardzo późno, najczęściej gdy autobus zamyka drzwi, bądź odjeżdża. Sprawę zgłaszałem do MPK, ale odpowiedź była… typowa. I jeszcze jedno. Może ktoś pomyśleć, że krytykujemy Moderusy (i tramwaje takiej konstrukcji). Paweł także zauważył ich wadę - małą ilość niskiej podłogi. Tramwaj jest dla wszystkich.

Raport specjalny: Zmiany w komunikacji miejskiej
Raport specjalny: #TORYwolucja

Biała laska vs. komunikacja miejska