MPK News
Z pasją o komunikacji!

Łódź to trzecie pod względem liczby mieszkańców miasto w Polsce. Niegdyś wiodący ośrodek przemysłu włókienniczego dziś stał się najszybciej wyludniającym się miastem wojewódzkim w naszym kraju.

Temat wielu demotywatorów, ironicznych wypowiedzi czy porównań. Zapraszam do przeczytania artykułu, który ma na celu przybliżenie realiów funkcjonowania komunikacji tramwajowej w zupełnie innym mieście.

Podstawową różnicą między łódzką, a wrocławską siecią tramwajową jest rozstaw szyn. Ze względu na wąskie ulice w centrum miasta wybudowano linie o szerokości toru 1000 mm (we Wrocławiu to 1435 mm). Na terenie miasta znajdują się dwie czynne zajezdnie tramwajowe – Telefoniczna oraz Chocianowice. W stanie podstawowym po mieście kursuje 19 linii (1-16, 41, 43, 46), w tym trzy wariantowe. Przyjęło się, że kursy skrócone oznacza się literą „A” po numerze linii.

Wielkie nadzieje – wielkie rozczarowania

Dla lepszego zobrazowania teraźniejszego obrazu łódzkiej komunikacji tramwajowej cofnijmy się na chwilę do przełomu wieków. W roku 1999 MPK zdecydowało się na bardzo szeroką modernizację kilkunastu swoich składów typu 805Na (wąskotorowa wersja 105Na). Już wtedy możliwy był odzysk energii podczas hamowania tramwaju. Warto dodać, że we wrocławskich wagonach podobne rozwiązanie pojawiło się dopiero niedawno. W 2001 roku na ulicach Łodzi pojawił się pierwszy w Polsce w 100% niskopodłogowy tramwaj – Cityrunner produkcji Bombardiera. Wrocław nadal nie doczekał się tramwajów z całkowicie obniżoną podłogą.

Supernowoczesne tramwaje pociągnęły za sobą jednak ogromny kredyt. Miasto zaczęło ciąć wydatki przeznaczone na komunikację, zapanował spory kryzys. Coraz więcej pojazdów (zarówno autobusów jak i tramwajów) zaczęło służyć jako dawcy części. Od 2002 do 2006 roku nie kupiono ani jednego nowego pojazdu, nierealizowane kursy były codziennością, nie dokończono nawet remontu trasy W-Z. Wdrożony program oszczędnościowy pozwolił na stopniowe odmłodzenie przestarzałego taboru, jednak zupełnie zapomniano o tramwajach.

W 2007 roku rozpoczęto przebudowę trasy północ-południe (linia 11), zaś cały projekt nazwano dumnie Łódzkim Tramwajem Regionalnym. Po doświadczeniach z remontem trasy W-Z łodzianie sceptycznie podeszli do decyzji wydania ogromnych środków z budżetu na inwestycję tramwajową. I faktycznie, cały projekt okazał się wielkim niewypałem. Modernizację torów ograniczono jedynie do granic administracyjnych Łodzi. Do obsługi linii zakupiono jedynie 10 tramwajów 122N produkcji bydgoskiej Pesy, co poskutkowało pojawieniem się na zmodernizowanej trasie również cityrunnerów. Wybudowanie pojedynczych przystanków, w dodatku za skrzyżowaniami spowodowało tworzenie się korków tramwajowych w centrum miasta. Nie pomógł nawet system sterowania ruchem. Rozwiązaniem problemu okazały się cięcia w częstotliwości kursowania linii. Dodatkowo po ukończeniu inwestycji tramwaje zaczęły pokonywać trasę w czasie dłuższym niż przed remontem. To chyba najważniejszy bodziec, który spowodował odwrócenie się mieszkańców od komunikacji tramwajowej.

Spychania tramwajów na boczny tor ciąg dalszy

W międzyczasie wprowadzano szereg nie mniej odstraszających pasażerów innych poczynań. Do podstawowych należą: systematyczne podnoszenie cen biletów, znaczne obcinanie częstotliwości kursów, zastępowanie składów 805Na wagonami „solo”. Znacznie wysłużony, psujący się tabor, tramwaje odjeżdżające w przypadkowej kolejności z pętli, wagony jeżdżące stadami, czy myląca informacja pasażerska stały się łódzką codziennością. Zły kierunek na wyświetlaczach, niepoprawnie zakodowane polskie znaki („Wysząskiego”, „Ślćska”), czy określenie jednego przystanku końcowego kilkoma różnymi nazwami nie wpływały na poprawę wizerunku łódzkiego przewoźnika.

Od 2012 roku MPK Łódź obsługuje wszystkie linie tramwajowe w mieście. Wcześniej istniały dodatkowo dwie spółki obsługujące linie podmiejskie do Konstantynowa/Lutomierska oraz Ozorkowa. Na własną rękę starały się one odmłodzić przestarzały tabor, kupując używane tramwaje (w tym GT6 z Grudziądza). MPK ograniczało się wyłącznie do remontów wagonów 805Na. W kwietniu 2012 roku miejski przewoźnik przejął cały majątek mniejszych spółek wraz z taborem. Brak części zamiennych oraz wykwalifikowanego personelu spowodował szybką degradację używanych wagonów, chwalonych przez łodzian mimo znacznego wieku.

Kolejna nadzieja na poprawę

W 2013 roku w związku z planowaną przebudową trasy W-Z, MPK zdecydowało się na zakup używanych tramwajów dwukierunkowych. Z ambitnych planów zrealizowano jedynie sprowadzenie 14 wagonów M8C. Ilość taboru dwukierunkowego okazała się niewystarczająca czego skutkiem jest obecnie kursowanie wagonów 805Na złączonych tyłami. Nowa inwestycja przynosi ze sobą również kolejne nadzieje na poprawę wizerunku łódzkich tramwajów.

Trwa także przetarg na 22 kolejne niskopodłogowe wagony. Przy obecnym stanie taboru oraz torowisk, dziwi jednak fakt chęci pozyskania kolejnych w 100% niskopodłogowych tramwajów.

Tabor

Łódzki tabor tramwajowy składa się głównie z tramwajów 805Na (wąskotorowa odmiana 105Na). Są to zarówno wagony przed, jak i po remontach kapitalnych. Eksploatowane są zarówno solówki jak i składy dwuwagonowe. Od 2004 wszystkie remontowane składy otrzymują plastikowe ściany czołowe (pierwszy wagon) oraz tylne (drugi wagon). Najnowsze modernizacje zakładają także wymianę układu napędowego, drzwi, zmianę schematu malowania oraz montaż nowoczesnej informacji pasażerskiej, która jednak, póki co nie działa. Na pulę wagonów niskopodłogowych składa się (teoretycznie) 15 cityrunnerów, 10 Pes 122N i 6 wagonów GT6N Teoretycznie, bo kilka wagonów Bombardiera służy w dalszym ciągu jako „dawcy części” i już od kilku lat nie widziano ich w mieście. Przy niespełna 500 posiadanych wagonach, niskopodłogowce stanowią znikomy odsetek taboru.

Torowiska

W ostatnich latach znacznej poprawie uległ stan znacznej części łódzkich torowisk. Jednak wieloletnich zaniedbań nie udaje się wciąż nadrobić. Z całą pewnością można stwierdzić że na tle łódzkich torowisk wrocławskie prezentują się znakomicie. W najgorszym stanie są tory poza granicami Łodzi, jednak władze województwa zapowiadają rychłą modernizację tras do Pabianic, Lutomierska oraz Ozorkowa.

Strony zdecydowanie pozytywne

Nie należy zapomnieć, że to właśnie w Łodzi znajdują się najdłuższe i najbardziej malownicze linie tramwajowe w naszym kraju. 29 kilometrową trasę z łódzkiego Zdrowia do Ozorkowa linia 46 pokonuje w niespełna 100 minut. W wakacje oznaczone kursy linii 43 (do Lutomierska) realizowane są zabytkowym składem eNek. Dzięki prężnie działającym miłośnikom, Łódź posiada bardzo bogaty tabor historyczny, a na terenie dawnej zajezdni Tramwajów Podmiejskich tworzone jest muzeum.

Podsumowanie

Oczywiście planując nowe inwestycje, poszukując nowych rozwiązań powinniśmy dążyć do jak najlepszych efektów, wzorując się na lepszych. Powyższy artykuł ma jednak na celu udowodnienie, że w ciągłym narzekaniu na wrocławskie tramwaje, odrywając się na chwilę od naszej rzeczywistości powinniśmy je mimo wszystko czasem docenić. W końcu nie tak dawno, na początku wieku, stan zarówno taboru jak i infrastruktury mieliśmy na podobnym poziomie.

Nie bądźmy więc teraz gorsi od wielokrotnie wspominanej przez polityków Łodzi, która mimo wszystko nie odwróciła się od komunikacji tramwajowej i realizuje kolejne duże inwestycje, z budową nowych torowisk włącznie.

 

  • Galeria

Warning: No images in specified directory. Please check the directoy!

Debug: specified directory - https://wroclawskakomunikacja.pl/images//galerie_wiadomosci/Komunikacja_tramwajowa_w_Lodzi