Z pasją o komunikacji!

W tej części będziemy analizować jedno z wrocławskich osiedli pod kątem organizacji transportu publicznego.

Niestety, nasze rozważania nie będą ani przyjemne, ani napawające optymizmem. Obfitować będą w smutną rzeczywistość rodem z tych miejsc kuli ziemskiej, gdzie zachłyśnięcie się motoryzacją wciąż trwa

Zajmiemy się bowiem osiedlem Muchobór Wielki. Zacznijmy od paru słów o tym osiedlu. Położone jest w południowo-zachodniej części Wrocławia. Charakteryzuje się bardzo dynamicznym rozwojem. Dotarłem do danych, iż przez ostatnie 10 lat liczba mieszkańców osiedla się podwoiła. Znaczna część budownictwa mieszkaniowego to zamknięte osiedla, często patrolowane przez służby ochrony. Wobec tego uzasadnioną jest teza, że mieszkają tam głównie ludzie zamożni. Przeanalizujmy teraz, jakie połączenia komunikacyjne oferowane są współcześnie przez miasto. Mamy do dyspozycji dwie linie autobusowe 107 i 119. Linia 107 z (taktem 15 minut w szczycie i 30 minut poza nim) pozwala na dojazd do miasta przez Nowy Dwór, do Dworca Świebodzkiego. Wobec tego traktujemy to połączenie, jako możliwość dostania się do centralnej części Wrocławia jednakże wymagające od nas spaceru lub przesiadki na inną linię. Ponadto linia 107 przebiega także przez Klecinę.

Połączenie oznaczone liczbą „119” (dwa kursy na godzinę) oferuje nam przejazd do Kwiskiej, a następnie przez Most Milenijny do Różanki, Polanki, Karłowic i Sołtysowic. To co łączy obie linie to odcinek do FATu, który traktowany jest jako węzeł, z możliwością przesiadki na tramwaj. Do tego wszystkiego doliczymy szczytową linię 319, która wspomaga linię 119 na jej centralnym odcinku, jednakże jej częstotliwość (co godzinę w szczycie) nie pozwala nam traktować tego połączenia jako nowego, coś istotnie wnoszącego do naszej sytuacji. Omówienie tras tych linii jednoznacznie wskazuje, że Muchobór jest obsługiwany przez linie o charakterze osiedlowym, drugorzędnym, a nie głównym. Polecam zaobserwowanie na mapie przebiegu tych linii. Biegną one bowiem po obwodzie miasta. Obraz ten jeszcze dobitniej dowodzi, iż linie te należą do, omówionej w poprzednim felietonie, grupy mikrotransportu.

Postawmy zatem pytanie, czy oferta autobusowa jest adekwatna do wielkości osiedla? Odpowiedź może być tylko jedna. Zdecydowanie nie!

Omówione linie trzeba potraktować jako „alibi-bus”, czyli połączenia, które nie stanowią atrakcyjnej oferty, dla podróżnych, ale muszą jeździć, gdyż miasto ma obowiązek zapewnienia transportu osiedlom znajdującym się w jego obrębie. Brakuje dobrego, najlepiej bezpośredniego połączenia z centrum miasta. Takiego, którego częstotliwość zachęci pasażerów do korzystania z komunikacji miejskiej. Przebieg linii wyznacza niejako, że węzłem dla osiedla Muchobór jest FAT. Wobec tego należałoby doprowadzić do takiej sytuacji, aby z FATu przez cały dzień była możliwość dojechania do osiedla, przy czym czas oczekiwania nie powinien przekraczać 10 minut. Warto tu przywołać przykład osiedla Kozanów. Praktycznie przez cały dzień z Pl. Jana Pawła II, pełniącego tożsamą funkcję co FAT dla Muchoboru, autobusy odjeżdżają co około 7 minut. Wtedy możemy podróżować komunikacją bez konieczności dalekosiężnego planowania. Innym problemem osiedla Muchobór jest kompletny brak komunikacji części osiedla zlokalizowanej najbliżej Autostradowej Obwodnicy Wrocławia. Część Muchoborzan mieszka w odległości od przystanku przekraczającej kilometr! Kolejną bolączką osiedla jest brak bezpośredniego połączenia z dworcem kolejowym. Te wszystkie fakty potwierdzają tezę, że Muchobór jest traktowany jako małe, wiejskie osiedle, którego wielkość i ranga nie obliguje do tworzenia tam przyzwoitej oferty transportu miejskiego. Jak każdy się domyśla zdecydowana większość mieszkańców Muchoboru nie korzysta w ogóle z komunikacji miejskiej, a więc prawie wszystkie podróże odbywają się przy użyciu własnego samochodu osobowego. Trudno się dziwić takiemu stanowi rzeczy.

Jednakże poza wieszaniem kotów na komunikacji muchoborskiej spróbujmy odnaleźć istotne szanse rozwoju transportu publicznego w tym rejonie. Po pierwsze już niebawem linia 132 zostanie przedłużona. Tym sposobem będzie kończyła na pętli przy ulicy Roślinnej, a nie jak dotychczas na Nowym Dworze. Ta przedłużona linia pozwala między innymi mieszkańcom ulic Tyrmanda, Rodziewiczówny, Hłaski i innych przemieszczać się w kierunku Nadodrza, Kleczkowa, a także łączy Muchobór z pl. Jana Pawła II. Jest to bardzo dobra zmiana, jednakże niewielkim wysiłkiem mogłaby być jeszcze doskonalsza. Zwróćmy uwagę, że pętla przy ulicy Roślinnej oznacza, że linia ta w żaden sposób nie obsłuży, wciąż odciętego od świata, Muchoboru przy AOW. Dlatego moim zdaniem linia 132 powinna być przedłużona aż do południowo zachodniej części osiedla, czyli tam, gdzie nie funkcjonuje żadna komunikacja. Jedyny kłopot jaki mógłby zaistnieć to problem natury infrastrukturalnej. Biorąc pod uwagę fakt, że linia 132 jest obsługiwana raczej taborem przegubowym, mogłyby wystąpić pewne komplikacje przy zmianie kierunku jazdy. Bowiem omawiana część osiedla charakteryzuje się głównie wąskimi, osiedlowymi uliczkami.

Kolejną szansą Muchoboru jest stacja kolejowa Wrocław Zachodni (niegdyś Wrocław Muchobór Wielki). Zauważmy, że od niedawna na tej trasie kolejowej wszystkie połączenia obsługiwane są przez Koleje Dolnośląskie, z wyjątkiem dwóch pociągów Przewozów Regionalnych (mowa o Kamieńczyku i Mamrach). To powoduje, że kursują tam nowoczesne pociągi, a nie wysłużone jednostki trakcyjne. Puśćmy na chwilę wodze fantazji:

Niskopodłogowy, klimatyzowany Solaris Urbino 10 objeżdżający całe osiedle Muchobór Wielki. Zbierający pasażerów zarówno z blokowisk przy Tyrmanda, jak i z Rakietowej, Kunickiego. Dowożący pasażerów na 3 minuty przed odjazdem pociągu, który również jest klimatyzowany i przyjazny dla pasażerów. Autobus dowozowy zapętlałby przy Poczcie Polskiej. To nie koniec egzaltacji… Żylibyśmy w epoce, gdzie kolej już nie kursuje tylko z Wrocławia do miasta x i z powrotem. Do dyspozycji istniałoby mnóstwo różnych możliwości przejazdu. Przykładowo o godzinie 7 rano ze stacji Wrocław Zachodni odjeżdżałby pociąg relacji Wałbrzych – Jelcz Laskowice, umożliwiając Muchoborzanom sprawny przejazd na trasie Muchobór – Brochów. Być może znalazłoby się miejsce dla połączenia typowo aglomeracyjnego: Kąty Wrocławskie - Wrocław Zachodni – … – Wrocław Mikołajów - … - Wrocław Psie Pole - … - Długołęka. Oczywiście wymagałoby to ingerencji w obecną infrastrukturę no i przełamania pewnego uzusu, polegającego na tym, że niektóre pociągi zaczęłyby omijać Wrocław Główny.

Jak zatem widzimy, wszystko jest możliwe. Wystarczą tylko chęci, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Skoro na Psim Polu odważnie zdecydowano się na aż 4 linie dowozowe, to może warto na Muchoborze zaryzykować chociaż z jedną. Muchobór niestety jest klasycznym przykładem zapomnienia transportowego, czyli takiego miejsca na mapie miasta, które w dość krótkim czasie znacznie się rozbudowało, z czym w parze nie poszedł rozwój oferty transportu publicznego. W efekcie przyzwyczailiśmy ludzi do tego, że jeśli Muchobór – to tylko samochód. W efekcie dziś Muchobór jest krainą samochodu. Faktem jest, że nie występują tam gigantyczne korki, ale jest tak głównie za sprawą zastosowania rond oraz braku sygnalizacji świetlnej.

Miejmy tylko nadzieję, że linia 132 jest dobrym dobrego początkiem, a za wiele, wiele lat nasi wnukowie ujrzą zmaterializowany ten fragment felietonu, który najbardziej przypomina sielankę sentymentalną...


Zapraszamy do lektury POPRZEDNICH CZĘŚCI CYKLU cyklu.

Raport specjalny: Zmiany w komunikacji miejskiej
Raport specjalny: #TORYwolucja

Transport po mojemu cz. II "Przegrany Muchobór"